plane-691084_1280

Upadek legendy. Orbis Travel

Normalnym jest, że biura podróży upadają. Jednak, gdy upadło biuro Orbis Travel, wszyscy poczuli się zaskoczeni. W końcu to marka-synonim całej branży turystycznej – tak przynajmniej mogło wydawać się osobom mniej zorientowanym. Ci, którzy sięgnęli głębiej, mogli zorientować się, że spółka potentatem branży turystycznej przestała być już dawno.

Niewiele osób zresztą wiedziało, że Orbis Travel niewiele ma wspólnego z marką Orbis, odpowiedzialną za funkcjonowanie sieci hoteli, jedną z najstarszych polskich marek na rynku. O tym, aby dwóch przedsiębiorstw nie utożsamiać, wiedzieli przede wszystkim ludzie zaangażowani w branżę.

Mimo to historia Orbis Travel i tak jest zacna i godna uwagi. Jej początki datuje się na 1920 rok, kiedy to w głowie kilku biznesmenów zrodził się pomysł, aby takie biuro powstało. Kilkanaście lat później Orbis został znacjonalizowany, co było możliwe dzięki transakcji zakupu biura przez jeden z polskich banków. W takim stanie przedsiębiorstwo funkcjonowało lat kilkadziesiąt, jeśli wliczymy to krótką przerwę związaną z wybuchem wojny.

Zarządzanie państwowe sprawiło, że spółka kompletnie zmieniła swoje oblicze i – kiedy doszło do kolejnej prywatyzacji w 1997 roku – trudno było naprawić pewne rzeczy. Z przekształconego w spółkę akcyjną Orbisu wydzielone zostały dwie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, z których jedną stał się właśnie Orbis Travel. Sama spółka Orbis SA została przejęta przez grupę hotelarską Accor o francuskim rodowodzie, ta zaś poczuła się w grupie hotelarskiej jak w domu i dość swobodnie zmieniała nazwy hoteli orbisowskich, czyniąc z nich element swojej własnej sieci.

Transfer francuski okazał się dla Orbis Travel betonowym kołem ratunkowym. Nowi właściciele nie potrafili zadbać o optymalizację zatrudnienia, poskąpili wkładu finansowego na informatyzację firmy, w efekcie czego Orbis Travel nie mogło sprostać narastającej konkurencji w postaci powstających jak grzyby po deszczu nowych biur. Mimo posiadania najbardziej rozpoznawalnej wówczas marki na rynku usług turystycznych, Francuzi doprowadzili do spadku udziału w rynku do zaledwie 3%.

Od tego czasu każdy kolejny rok Orbis Travel kończył pod kreską. Długi z roku na rok powiększały się, w związku z tym władze firmy zastosowały bardzo ryzykowną i – jak się okazało – najgorszą z możliwych taktykę. W 2009 roku nie przygotowały żadnej oferty dla klientów. Branża turystyczna jest o tyle szczególna, że od jednej trzeciej do nawet połowy rocznych obrotów firmy wypracować można dzięki przedsprzedaży.

Ostatecznie Orbis Travel został sprzedany. Na początku 2010 roku sfinalizowana została transakcja z firmą Enterprise Investors, która zajmowała się wykupywaniem spółek w kiepskiej kondycji, aby móc je przebudować, połączyć z innymi spółkami lub w jakikolwiek inny sposób naprawić, a później sprzedać z dużym zyskiem. Eksperci przedsiębiorstwa przez dłuższy czas badali kondycję i działania Orbisu, a następnie zgodziła się spółkę przejąć, płacąc za nią całe 2 złote. – grupacobra.pl

Niska cena zakupu nie powinna ostatecznie dziwić, ponieważ Orbis Travel miał długi – do dziś nie wiadomo nawet, w jakiej wysokości, gdyż księgowość prowadzono poniżej krytyki. Dopiero po przejęciu sprawdzono dane na temat długów i należności, a uzyskane w ten sposób dane nie pozwalały przyjąć optymistycznej postawy. Enterprise Investors przeprowadziło szeroko zakrojone działania naprawcze, wymieniając menadżerów, ograniczając zarówno ofertę wycieczkową, jak i miejsca wylotu. Kolejne miesiące Enterprise Investors zakończyło niewielkim zyskiem, wydawało się zatem, że najgorsze momenty Orbis Travel ma już za sobą. Wówczas jednak okazało się, że inwestorzy zamierzają wycofać się z biura podróży.

Jak ujawniono po fakcie, bieżące wyniki były lepsze, jednak nie spełniały założeń, jakie nowy inwestor postawił sobie w biznesplanie. Zwrócił się zatem do spółki Orbis SA z prośbą o zastrzyk gotówki w postaci kilku milionów, który mógłby wyrównać straty spółki, wynikające z księgowego bałaganu, do jakiego doprowadzili Francuzi. Firmy nie porozumiały się, choć z obu stron deklarowana była wola współpracy.

Air Transport Association, czyli międzynarodowa organizacja lotnicza, poprosiła Orbis Travel o dostarczenie gwarancji na 10 milionów złotych, niezbędnych do rezerwacji biletów lotniczych oraz prowadzenia usług turystycznych. Prośba ta pokryła się w czasie z koniecznością wykupu niezbędnego do dalszej działalności ubezpieczenia. Enterprise Investors dokonało szybkiej kalkulacji i okazało się, że wkład, który należy ponieść, jest zbyt duży w stosunku do możliwych do osiągnięcia profitów. To właśnie była bezpośrednia przyczyna zgłoszenia wniosku upadłościowego.

Do ostatniej chwili walczono o nowego inwestora. Gdyby znaleziono firmę z branży, posiadającą już stosowne gwarancje i ubezpieczenia, Orbis Travel mógłby zostać uratowany stosunkowo małym nakładem finansowym. Jak przekonywały później osoby zaangażowane w firmę, zabrakło im około dwóch tygodni, by sfinalizować rozmowy z inwestorem.

Orbis SA był rozczarowany, że zarząd nie poczekał nieco dłużej ze swoją decyzją, tym bardziej, że Orbis Travel miał obsługiwać Konkurs Chopinowski, co niewątpliwie zapewniłoby mu drobny, ale jednak, zysk. Być może kiepski koniec wynikał tylko z faktu nieporozumień pomiędzy zarządem a właścicielem spółki. Nie zmienia to jednak faktu, że jedna z kultowych polskich marek zwyczajnie przestała istnieć.

You might also like

Dodaj komentarz