logo-tidal-black-tall

Tidal? Niespełniony pomysł

Tidal miał z miejsca stać się hitem sieci. Tymczasem okazuje się, że większość osób kojarzy go przede wszystkim z tzw. lokowania produktu w kampaniach reklamowych Playa. Drążąc temat, ludzie dowiadywali się, że dzięki tej właśnie aplikacji będą mogli w każdym dostępnym miejscu korzystać z muzyki w najwyższej możliwej jakości oraz zapoznać się z teledyskami, oczywiście w jakości HD. Tymczasem Tidal okazał się niewypałem.

Zapowiedzi wiele obiecywały. Tidal miał pomóc użytkownikom uwolnić się spod ciężaru wiele ważących plików i móc za pomocą jednej aplikacji wejść do świata mnogości muzyki. Do korzystania z wielu funkcjonalności ukrytych pod marką Tidal można było zorientować się, że jest to czytelny, utrzymany w interesującym klimacie oraz wygodny w obsłudze interfejs. Pozornie wszystko wyglądało lepiej niż dobrze.

Po analizie okazuje się jednak, że promowana przez Tidal najwyższa jakość wcale nie jest standardem, ale raczej czymś w rodzaju usługi premium. Można, oczywiście w ramach aplikacji tworzyć własne playlisty według dowolnego klucza, poszukiwać i zapisywać materiały na podstawie ulubionych wokalistów czy zespołów, korzystać z przesyłanych przez twórców aplikacji plików sugerujących, że mogą wpasować się w nasz gust. Niestety, są aplikacje, które oferują wszystkie podobne funkcjonalności, na dodatek w większym wyborze i niższej cenie.

Oczywiście, skusić się mogą koneserzy muzyki, tacy, dla których mają znaczenie słuchawki, które dobierają do słuchania ulubionych utworów, a kupując smartfon, świadomie wybierają ten pozycjonowany jako „muzyczny”. Pliki, jakie proponuje Tidal, utrzymane są w jakości tzw. plików bezstratnych. Dla porównania: najbardziej powszechne pliki mp3 pomniejszają jakość ponad dziesięciokrotnie, oczywiście wskutek kompresji. Melomani bardzo często tę stratę odczuwają boleśnie, choć najbardziej na kompresji cierpią nagrania mieszczące się w gatunku muzyki klasycznej.

Zauważyć jednak trzeba, że w przypadku serwisów typu Tidal czy Spotify najczęstszym narzędziem odsłuchu są smartfony i słuchawki do nich dopasowane. Teoretycznie więc format pliki wielkiej różnicy nie robi, chociaż – jeśli zainwestujemy w lepsze słuchawki – może ona być słyszalna. Pod warunkiem, że słuchacz dokona stosownej inwestycji w sprzęt oraz… abonament. Korzystanie z Tidala to koszt około 20 złotych miesięcznie, jeśli jednak ktoś ma chęć skorzystania z plików najlepszej jakości, winien dopłacić drugie tyle.

Co ciekawe, Tidal to produkt firmy Aspiro. Podobnie jak aplikacja WiMP, która także reklamuje się jako usługa oferująca muzykę najwyższej jakości. Tidal intensywnie promowany jest przez gwiazdy muzyczne, między innymi przez Jaya Z., który nie tylko kupił udziały w projekcie, ale także przyciągnął do niego inne sławy. Niestety, najprawdopodobniej to za mało.

Tidal jest sporo droższy od Spotify, nie ma darmowego planu (bezpłatne korzystanie obowiązuje tylko w pierwszym miesiącu od rejestracji), a zasób muzyczny jest znacznie mniejszy w przypadku dziecka firmy Aspiro. Problemem zatem nadal będą najprawdopodobniej użytkownicy, a konkretnie ich brak.

You might also like

Dodaj komentarz