skok_stefczyka_bydgoszcz

Skok na kasę, czyli SKOK Wołomin

Sprawa SKOK Wołomin to jedna z największych afer finansowych w ostatnich latach. To także miliard złotych straty, kilkudziesięciu podejrzanych oraz kilka prokuratur zaangażowanych w różne wątki tematu.

SKOK Wołomin przez długi czas zachowywał pozory normalności. Zgłaszali się do niego biznesmeni, którzy chcieli uzyskać finansowanie swoich przedsięwzięć. Problem zaczynał się wówczas, kiedy nie mogli środków finansowych uzyskać, ponieważ historia kredytowa na to nie pozwalała. Jeśli znali osoby z zarządu lub rady nadzorczej SKOK Wołomin, taką pożyczkę jednak brali i spłacali ją w normalnym trybie. Na tej podstawie rozeszła się wieść, że SKOK Wołomin jest wyjątkowo przyjazny, udziela finansowania projektów, często angażując kierownictwo SKOK Wołomin w jego udziały.

źniej proceder poszedł dalej. Do przedsięwzięcia angażowano osoby z ulicy, które stawały się tzw. słupami w uzyskiwaniu kredytów. Za przejęcie pożyczki lub kredytu na siebie można było zarobić nawet do 60 tysięcy złotych. Później stawka spadała. Sprawa pewnie mogłaby skończyć się inaczej, gdyby nie to, że SKOK Wołomin nie tylko o sprawie wiedział, ale i sam pomagał przeprowadzić ją odpowiednio. Z siedziby banku w reklamówkach wynoszono miliony złotych. Unikano przelewów, dzięki czemu, mimo śledztwa, wiele rzeczy trudno jest udowodnić.

W dalszym toku śledztwa sugerowano, że w aferę SKOK Wołomin zaangażowani byli ludzie, znajdujący się dzisiaj u władzy, że Komisja Nadzoru Finansowego również musiała mieć wiedzę na temat tego, co w placówce się działo. Mimo kontroli, SKOK Wołomin funkcjonował bardzo długo.

You might also like

Dodaj komentarz