bavaria-595684_1280

Czy można zyskać na kredycie frankowym?

Kredyty frankowe to temat bardzo nośny. Nic dziwnego, był etap, że zagadnienie to stało się ważną kwestią w politycznych przepychankach prowadzonych przy okazji kampanii wyborczej. Prezydent Duda obiecał tym, którzy, planując budowę domu lub kupno mieszkania, zdecydowali się na kredyty frankowe ich przewalutowanie na złotówki po kursie zaciągnięcia. Frankowicze, korzystając z pomocy mediów, przekazywali rozpaczliwe apele na temat tego, że kredyty frankowe zrujnowały im życie.

Jaka jest prawda?

Prawda jak zwykle leży pośrodku. Rzeczywiście, rację mają ci, którzy są przeciwni pomocy dla frankowiczów i podnoszą argument, że aby otrzymać kredyt w walucie, w tym przypadku franku szwajcarskim, trzeba było wykazać dochód znacznie wyższy od przeciętnego. Prawdą jest też, iż osoby posiadające kredyty frankowe, przez bardzo długi czas płaciły raty znacznie niższe niż Kowalski, który podobne zobowiązanie spłacał w walucie zbiorczej. Mało tego, wiele osób nadal, mimo podwyżki kursu franka, może uznać, że bilans wychodzi na ich korzyść.

Wszystko mianowicie zależy od momentu zaciągnięcia zobowiązania finansowego. Według danych uzyskanych przez Biuro Informacji Kredytowej w najgorszej sytuacji są osoby, które kredyty frankowe zaciągnęły po sierpniu 2008 roku. W przypadku właśnie tych kredytobiorców wzrastający kurs franka przełożył się w sposób bezpośredni na wzrost raty kredytu o kilkaset złotych i całkowity wzrost zadłużenia o kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jeśli jednak ktoś zapożyczył się w walucie przed newralgicznym momentem, na podstawie dotychczas spłaconych kwot i symulacji ewentualnego kredytu złotówkowego, może poszczycić się tym, że kredyt frankowy był dobrym wyborem i nadal bilans jest korzystniejszy.

Jednak to nie wysokość raty, związana z zaciągnięciem kredytu frankowego, jest głównym zmartwieniem tych osób. Dużo ważniejszym problemem jest poziom całkowitego zadłużenia kredytobiorcy wyrażona w złotówkach. U osób, u których kilka lat temu kredyty frankowe w przeliczeniu na walutę polską zamykały się w kwocie ok. 300-400 tysięcy złotych, całkowita wartość zadłużenia wzrosła w najlepszym wypadku o 100-200 tysięcy, w najgorszym nawet dwukrotnie. Banki mogą zatem żądać dodatkowych zabezpieczeń. Jeśli natomiast konsument chciałby wcześniej spłacić kredyt, dzięki uzyskaniu niespodziewanych wcześniej środków finansowych, będzie to dokonane ze sporą stratą.

Osoby spłacające kredyty frankowe nie mogą zatem jeszcze odetchnąć. Wydaje się, że akurat ta z wyborczych obietnic prezydenta Andrzeja Dudy pozostanie mrzonką. Po drugie zaś, nawet jeżeli kurs franka wpłynie korzystniej na rynek, niektóre banki zabezpieczyły się przed spadkiem stawki LIBO 3M CHF. Stawka ta w oprocentowaniu kredytów jest przez banki aktualizowana najczęściej co 3 miesiące, więc tak czy inaczej, na oszczędności poczekać trzeba będzie w najlepszym razie kilka miesięcy.

You might also like

Dodaj komentarz