Paździerze Apple: 6 największych wpadek w ciągu 10 lat

1. Apple Bandai Pippin – 1996 r.

Nie da się ukryć, że Apple nigdy nie było zbytnio zainteresowane rynkiem gier, ale w połowie lat dziewięćdziesiątych podjęto próbę rozszerzenia obszaru działalności koncernu. Efektem tych działań była współpraca z japońskim Bandai nad konsolą do gier o nazwie Pippin, której główną zaletą miała być łatwość rozszerzenia o nowe podzespoły. Niestety producent ponownie chciał zbyt wiele zarobić, a cena 600 USD w połączeniu z bardzo ograniczoną biblioteką gier (na starcie niecałe 20 tytułów) i debiutem podobnych sprzętów od innych producentów (tańszych i znacznie ciekawszych – Nintendo 64, Sony PlayStation i Sega Saturn) sprawiły, że amerykański koncern musiał zadowolić się liczbą 42 tysięcy sprzedanych egzemplarzy i „uśmiercił” swój pomysł zaledwie trzy lata później.

2. 20th Anniversary Mac – 1997 r.

Wbrew temu, co sugerować może nazwa, wypuszczony 1997 roku TAM powstał, aby uczcić dwudziestą rocznicę założenia Apple, a nie komputerów Mac. Podobnie jak to było w przypadku Newtona, sprzęt ten nieco wyprzedzał swoje czasy, oferując niezajmującą wiele miejsca formę all-in-one ze zintegrowanym płaskim panelem LCD (12.1-calowym o rozdzielczości 800×600 pikseli), kiedy duże i nieporęczne monitory CRT były jeszcze standardem – dla przykładu przystępniejszy cenowo iMac otrzymał płaski panel dopiero w 2002 roku. TAM, noszący nazwę kodową Spartacus, wyposażony był także w ładowany z przodu napęd CD, wbudowane głośniki stereo oraz subwoofer zaprojektowany przez inżynierów firmy Bose, nie wspominając o osobnej klawiaturze z wbudowanym trackpadem. Jak się można domyślić, przyczyną porażki musiała być znowu wygórowana cena, bo choć specyfikacja imponowała, to przecież nie była warta aż 7500 USD – zaledwie rok po premierze (w międzyczasie do firmy powrócił Steve Jobs) Apple musiało ratować się drastycznym cięciem do poziomu 2000 USD i nic dziwnego, skoro nie udało się sprzedać nawet ściśle limitowanej ilości 12 tysięcy egzemplarzy.

3. Apple USB Mouse – 1998 r.

Kiedy Steve Jobs w 1997 roku powrócił do firmy i objął jej stery, postanowił nieco odświeżyć serię komputerów Mac, czego owocem były cukierkowo kolorowe modele iMac, które zaczęły wspierać nowy standard łączności, czyli USB. Apple postanowiło więc stworzyć pasujące do nich myszki i w 1998 roku na rynku pojawiło się Apple USB Mouse(zwana potocznie „krążkiem hokejowym) – sprzęt wyróżniał się okrągłym kształtem, który szybko okazał się jego największą bolączką. Myszka była bardzo nieergonomiczna – zdecydowanie zbyt mała, trudna w uchwyceniu i z tendencją do obracania się, a do tego posiadała tylko jeden przycisk. Nic więc dziwnego, że jej żywot był krótki i zakończył się już po dwóch latach od debiutu.

4. Power Mac G4 Cube – 2000 r.

Power Mac G4 Cube był przedstawicielem niewielkich komputerów typu SSF, ten sprzęt w kształcie kostki mierzył zaledwie 18 x 18 x 18 cm i zamknięty był w akrylowej obudowie o wymiarach 19.4 × 19.4 × 25.4 cm, przez co miał wyglądać nowocześnie i stylowo. Najwyraźniej producent za bardzo skoncentrował się na tym aspekcie urządzenia, nieco mniej uwagi przywiązując do jego użyteczności – sprzęt nie posiadał żadnych wentylatorów, więc miał tendencję do przegrzewania się, możliwości jego rozbudowy były mocno ograniczone ze względu na brak pełnowymiarowych slotów rozszerzeń, zabrakło tu też tak podstawowej rzeczy jak wejście audio. Jeśli dołożyć do tego narzekania użytkowników, którzy skarżyli się na pęknięcia plastikowej osłony i oczywiście wygórowaną cenę 1800 USD, to mamy pełen obraz porażki sprzętu, który spędził na rynku tylko rok.

5. iPhone 4 i afera antenowa – 2010 r.

Afera antenowa to doskonały przykład na piarową porażkę, której można było uniknąć, gdyby nie arogancja zarządu firmy. Zaraz po wypuszczeniu iPhone’a 4 w czerwcu 2010 roku okazało się, że ma on poważne problemy z odbiorem sygnału, a to za sprawą anteny „owiniętej” wokół telefonu, częściowo zasłanianej przez dłoń podczas użytkowania smartfona. Zamiast od razu przyznać się do popełnionego błędu, Steve Jobs w pierwszej kolejności obwiniał użytkowników, którzy podobno „trzymali telefon w zły sposób”.

Nie trzeba chyba wspominać, że na koncern spłynęła wtedy fala krytyki, a posiadacze felernych iPhone’ów zaczęli szukać domowych sposobów rozwiązania problemu – podobno wystarczył kawałek taśmy klejącej przyczepiony w konkretnym miejscu. Szybko pojawiły się też teorie spiskowe, ponieważ dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samy czasie zadebiutowało pierwsze etui/opaska na iPhone’a, które „przypadkowo” zasłaniało problematyczny fragment obudowy. Apple ostatecznie rozwiązało problem oferując go wszystkim użytkownikom za darmo i zawracając pieniądze tym, którzy zakupili go wcześniej, ale wizerunek firmy i tak mocno ucierpiał.

6. Apple Maps – 2012 r.

Wprowadzony wraz z systemem iOS 6 serwis mapowy od Apple okazał się kompletną klapą – był tak fatalny, że jeden z jego użytkowników zgubił się w Australii na 24 godziny, ponieważ aplikacja wyprowadziła go w kompletnie nieznane obszary (takich ciekawych historii jest oczywiście zdecydowanie więcej). Tym razem szef firmy, Tim Cook, szybko przyznał się do błędu i w opublikowanym pod koniec września 2012 roku liście otwartym wprost nazwał aplikację iOS Maps porażką oraz zachęcał do korzystania z konkurencyjnego oprogramowania – szkoda tylko, że wraz z wprowadzeniem własnego serwisu mapowego Apple pozbyło się Google Maps, na którego powrót trzeba było czekać kilka miesięcy.